środa, 23 grudnia 2015

Trzeba było!


A co, jakby tak wszystko rzucić i zacząć pracę na stanowisku Szefowej Wszystkich Szefów? Weekendowo poszerzać swoje pole zainteresowań i zwiększać kompetencje w Wyższej Szkole Robienia Hałasu, a od czasu do czasu prowadzić statystyczne badania na portalach społecznościowych? Jaką ilość lajków da głębokie erotyczne spojrzenie pomnożone przez odkrytą powierzchnię ciała? Który kadr jest lepszy dla uwypuklenia wdzięków dekoltu? Jakie wygięcie odpowiednio pokaże krągłości? Pod jakim kątem kobieca twarz wygląda najszczuplej? Osoby, na których przeprowadzane byłoby badanie: siedzący (a najlepiej leżący) po drugiej stronie ekranu chłopcy lat 10-70. No i wszystkie idiotki. Szczególnie te śledzące każdą moją chwilę na snapie. 

Chodziłabym do wszystkich znanych miejskich klubów, kupowałabym nałogowo nowe mini-sukienki i szpileczki w tanim obuwiu, uśmiechała się znad modżajto do wszystkiego, co ma na sobie białą koszulę i odrobinkę żelu na włosach. Spędzała noce w hostelach i hotelach, tańczyła bez wstydu do Rihanny, uprawiała niekoniecznie prasowy środding i hasztagowała #likesforlikes, #party i #polishgirl. Jakbym miała problem to cedziłabym przez umalowane różową szminką zęby, że moja ekipa znajdzie delikwenta i uprzedzałabym, że moi znajomi (jeśli poproszę) to może nawet i dom spalą. A – najważniejsze – nigdy nie dałabym nikomu pozwolenia, żeby nazwał mnie głupią i spiętą dresiarą.

Ale zachciało mi się kurwa bohemy. Matura zdana prawie na same stówki, totalnie urojone problemy. Heidegger, model nietzscheańskiego niewolnika, o czym pierdolił Bierut w Pornofonii, uciekające deadliny (bo napisanie po prostu, że to TERMINY oddania prac już dawno jest słabe). Praca, praca, nauka, za dużo ambicji, zbyt szybkie tempo. A trzeba było zdusić to wszystko już w zarodku – od początku wybrać wieczorne posiedzenia na przystanku, popalanie papierosów u pani Helenki i piwko zamiast książek. Na działce i ulicy byłabym dziś kimś. A w obecnej sytuacji raczej taka odsłona rzeczywistości jest trudna do zrealizowania, bo jak być kimś w świecie, w którym o BYCIU przesądza ilość lajków i szerów?
Ale wracając - Heidegger, model nietzscheańskiego niewolnika, o czym pierdolił Bierut w Pornofonii, uciekające deadliny...Gdy dopada dorosłość, można zacząć bredzić i mimo to wierzyć, że mówi się z sensem. Trzeba było zostać dresiarą.

wtorek, 22 grudnia 2015

PRÓBA MIKROFONU



Jednak to całe pisanie jest gdzieś we mnie. I nie mówię tu o tworzeniu tekstów o porcelanie albo napisów na opakowanie kisielu. Myślałam, że te wszystkie anglojęzyczne słowa, mające w swoim słownikowym znaczeniu definicję związaną z pieniędzmi, będą remedium na:
1) nieustanną potrzebę spisywania wszystkiego na skrawkach papieru, po czym wyrzucania tego do kosza, bo zbyt patetyczne, bez sensu, do dupy.
2) różowe hasła eleganckich kołczów, głoszących z jutubowego podium prawdy o życiu, które mówią, że jeśli pieniądze to tylko za to, co kochasz. 
3) lęk przed nieudolnością i próby udowodnienia wszystkim dookoła, że to co robię ma sens i da mi ten dom bez kredytu, samochód i piękną stabilizację z miesięcznymi wakacjami w Japonii. 

A może na to wszystko lekarstwa nie ma i rzeczywiście jest patetycznie, bez sensu, do dupy. I niech będzie.
Przyjmij więc mój brak, jak chcesz nie czytaj. Możesz zamknąć oczy.
Bo jak widać to na przykładzie powyższej piosenki - nie wszystko musi mieć sens, żeby brzmieć dobrze. Kolejna próba mikrofonu - przypomnijcie sobie mnie na nowo!